Mi również. Rozróźnij "omijanie" i nie wpieprzanie się na pałe na skrzyżowanie od "wyprzedzania" Tzn. jeśli już łamię przepisy to zachowuję czujność jak ważka i ustępują miejsca tym, którzy jadą prawidłowo.
Pomógł: 18 razy Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 1336 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Sie 11, 2009 20:05
eh abgar rozumując po twojemu to jakbym przejechał na czerwonym świetle a wjechał by we mnie kierowca bez zapiętych pasów to on by był winny kolizji bo "W ogóle nie powinien ruszyć bez pasów". Czy nie tak ??
Wiem że starasz się wyciągnąć jakieś logiczne wnioski ale logika nie ma nic wspólnego z przepisami.
Ja po prostu wyobraziłem sobie sytuacje w następujący sposób:
Jadę sobie drogą z szerokim poboczem.
Jakiś gość się zatrzymuje ( przypominam że to jest na trasie warszawa-lublin ) - myślę sobie pewnie skręca w lewo i stąd takie nieoczekiwane zachowanie.
Postanawiam objechać go i 2 czy 3 samochody za nim stojące z prawej strony.
Oczywiście odpowiednio zwalniam i staram się bacznie obserwować drogę.
Gdy już omijam tego pierwszego to nagle buch pojawia się ktoś kogo się nie spodziewałem wcale ( skręcający w lewo ) i dochodzi do kolizji.
Czyli źle oceniłem sytuacje i wyprzedziłem tam gdzie nie powinienem. Nie zmieni to jednak faktu że miałem pierwszeństwo przed samochodem który postanowił skręcić w lewo !! i nie ważne jest czy jechałem na jednym kole, tyłem, rozmawiając przez telefon , bez kasku ( tu wstaw dowolny przepis ) czy poboczem.
Czy jestem winny kolizji ?? pewnie tak
Czy kierowca samochodu jest winny kolizji ?? na pewno
Kto jest bardziej winny ?? Tego nie wiem bo mnie tam nie było.
Mogę oczywiście generalizować tak jak ty i uznać że na pewno winny jest bezmózgi motocyklista.
Nie wyróżniał bym się wtedy zresztą za bardzo bo tak samo uzna pewnie 99% niemotocyklistów w naszym kraju.
Dodatkowo z opisu Emzeta nie wynika prawie nic a na pewno nie jest tam napisane że jakiś debil bez mózgu przycinał 200 poboczem i wyprzedzał wszytko jak leci a a twoja wypowiedź wskazuje że tak właśnie było.
Emzet nie napisał też nigdzie kto miał otrzymać mandat tylko że nikt go nie przyjoł.
Zadał natomiast dość konkretne pytanie a w zasadzie to dwa.
Czy można wyprzedzać poboczem ?? - tu odpowiedź jest jasna nie nie można
Czyja wina ?? - na to pytanie każdy z nas może mieć inne zdanie ale i tak ostateczna decyzja należy do sądu.
Z góry przepraszam za swego rodzaju atakująca formę moich postów ale takich opinii jak Twoja naczytam się pod każdym newsem dotyczącym wypadku motocyklisty w Polsce.
Miałem nadzieje że tu wśród "swoich" mit o bezmózgich warzywnych dawcach nie istnieje - jak widać nie miałem racji.
Z opisu sytuacji jasno mi wynika, że to motocyklista przydzwonił w samochód z boku a nie samochód najechał na moto. Wbrew pozorom to kluczowy fakt. Samochód był już na skrzyżowaniu i raczej je już opuszczał.
Art. 25.4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;
Miejsca raczej nie było o czym się ów motocyklista boleśnie przekonał. Zważ, że w tym przepisie nie ma rozróżnienia co do pierwszeństwa na skrzyżowaniu. Skrzyżowanie niedrożne - nie jedziemy. Jeśli na skrzyżowaniu nastąpi zator, bo TIR się nie wyrabia na skręcie z podporządkowanej to co ? Walniesz w niego bo masz pierwszeństwo ? Nie. Twoje pierwszeństwo w tym momencie nie działa w myśl powyżeszego artykułu.
Jestem jak najdalszy od uważania wszystkich motocyklistów za "warzywa" czy "bezmózgów". Tak samo jak i wszystkich kierowców samochodów ( a grzeszą przeciw motocyklistom nagminnie ! ). Jak wiesz sam jeżdzę na moto i to coraz częściej. Ze względu no dobrą pogodę w zeszłym tygodniu po samej Warszawie zrobiłem ponad 400km. Nie jestem jednak ani motocyklowym ani samochodowym szowinistą. Chcę cało i zdrowo dojechać do celu ( niezależnie od tego czym jadę ) i nie być po drodze uszkodzonym ani przez samochód ani przez moto ani przez rower.
Tak, rower. Rowerzyście wydawało się, że jadąc po ścieżce rowerowej jest królem ulicy. W związku z tym przydzwonił z boku w mój samochód stojący przed pasami. Spowodował szkody na prawie 1000pln. Wezwana przezeń policja szybko udowodniła mu przy pomocy słonego mandatu słusznośc przytoczonego przez mnie art. - może dlatego tak go dobrze pamiętam
Niniejszym mój udział w tej dyskusji kończę. Uważam, że motocyklista w tym przypadku był najbardziej winny - nie chciał bym być na jego miejscu niezależnie od wyroku sądu. Mam nadzieję, że jest zdrowy i będzie śmigać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum