Pomógł: 12 razy Wiek: 46 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 654 Skąd: Szewna
Wysłany: Pon Wrz 26, 2011 11:00
Dasz radę, dobrze, że żyjesz.
A tak OT, to może po "przygodach" dawalibyśmy linki/zdjęcia (google maps itp.) winkli, które nas pokonały. Daje to zawsze lepsze wyobrażenie.
Pozdrawiam
Pomógł: 8 razy Wiek: 46 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 928 Skąd: Opole ZWM
Wysłany: Pon Wrz 26, 2011 11:22
Ja mam czasami takie zgryz jak jadę jakąś trasą pierwszy raz, że mógłbym te zakręty szybciej przejechać. Ale ostatnio jak jechełem np. z Wisły do Szczyrku to tragedii nie było goście na jakiś supersportach to może o jakieś 150 metrów mnie odstawili, z tym ze oni jechali solo a ja z plecaczkiem i pełnymi kuframi.
Ogólnie to zamiast zdjęć polecam mieć oczy dookoła głowy, dojeżdżając do zakrętu w górach warto popatrzeć czy nie kończy się on 180 stopni za nami, poza tym warto obserwować nawierzchnię, często bywa tak, że spływająca woda nanosi żwir, piach lub ziemię, autom to zbytnio nie przeszkadza natomiast dla motocyklistów stanowi to realne zagrożenie.
Oto kilka zdjęć z mojej "przygody" i efektu końcowego napraw.
Pierwsze co zobaczyłem jak się podniosłem z rowu
Tak wyglądał motocykl z bliska po wydostaniu go na droge i odprowadzeniu w bezpieczne miejsce.
To zdjęcie jeszcze na etapie składania przed odpaleniem.
A to wygląd obecny (chwilowy) po pierwszych próbnych jazdach i regulacjach.
W planach mam malowanie całości na jednolity kolor (taki miałem plan na zime zaraz po kupnie), rozmontowanie gmoli, stelaży czyszczenie i konserwacja, wymiana tylnich kierunkowskazów, zakup szybki oraz ogólne odświeżenie całości z brudu, kurzu i polerke tu i tam
Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 164 Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: Pon Paź 17, 2011 18:35
Kurcze ostro było, dobrze, że bez poważnych strat w zdrowiu obeszło się. A moto? Na pewno szkoda, ale powoli odzyskuje dawny blask. Jaki kolor planujesz po malowaniu?
Kolega po szlifie zastanawia się nad czarnym matem - ciekawy kolor.
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Pon Paź 17, 2011 18:54
No, konkretnie to wygląda... Miałeś strasznego pecha, że straty są aż tak pokaźne. Jednak gmole wyratowały kosztowną chłodnicę. Nie wiadomo tylko, czy właśnie przez nie nie przeorałeś przodu.
Szybko się uwinąłeś z tematem! Ja też olewam już fajera i biorę się za Pucusia... Przed kolejnym sezonem obiecuję wszem i wobec, zrobić zeń Pucyfera
Gmole się przydały bo ogólnie ochroniły cały tył. Po szlifowaniu bokiem po asfalcie czymś motocykl wbił się w ziemię na poboczu, rzuciło nim w rów i wtedy było uderzenie w czoło.
Szkody i tak nie były za duże największy koszt to zegary i prostowanie przodu. Reszta to już detale które da sie w miare tanio kupić.
Niestety przy kupowaniu na alledrogo trzeba liczyć się z tym że kupowane części z rozbiórki mogą nie działać. Miałem tak z wiązką z prawego przełącznika,
musiałem przelutować moje stare kable i złożyć jeden przełącznik z dwóch. Lewy przełącznik miał całkiem inne kable wyprowadzone na zewnątrz i znowu przelutowanie starej wiązki.
[ Dodano: Pon Paź 17, 2011 20:50 ]
Nad kolorem zastanawiam się jeszcze ale raczej coś ciemnego. Prawdopodobnie taki jak zbiornik lub odcienie niebieskiego granat bądź jasny niebieski. Z czerwieni to barziej ciemna czereśnia
[ Dodano: Pon Paź 17, 2011 20:57 ]
To fatalne miejsce było zaraz za granicą Korbielowa po stronie słowackiej w kierunku na Namestowo.
Na tym zakręcie w prawo prowadzi szutrowa droga do pensjonatu i z tamtąd było naniesione dużo pyłu i piachu/żwirku.
Zakręt nie jest ostry ale długi, dolot tej drogi jest na wyjściu z zakrętu tak że nie wiesz co cię czeka.
Gmole przy prędkości ok 70 km/h nie odkształciły sie tylko lekko przyrysowały potwierdzając solidne wykonanie.
[ Dodano: Pon Paź 17, 2011 21:01 ]
Killu napisał/a:
Szybko się uwinąłeś z tematem! Ja też olewam już fajera i biorę się za Pucusia... Przed kolejnym sezonem obiecuję wszem i wobec, zrobić zeń Pucyfera
Podziwiam Twój upór z grzebaniem fajera ja juz po tygodniu nie mogłem usiedzieć w domu tylko chciałem jak najszybciej złożyć sprzęta.
Ciekaw jestem co to za piekielna maszyna wyjdzie po remoncie. W jakim kierunku pójdzie odbudowa? Co z RAT'em?
Obyło sie bez pomocy słowackiej Policji. W momencie poslizgu nikogo nie było w okolicy, dopiero później przejechało kilku motocyklistów i samochodów.
Na tym wyjezdzie bylismy w chyba 12 motocykli. Ja z kolega jechałem na końcu i sami musielismy sobie dać radę. Wyciągnac motocykl z rowu pomógł nam młody Słowak z pensjonatu, do którego prowadzia ta droga szutrowa.
Reszta ekipy była juz daleko przed nami, ustalilismy dalszy plan działania i nie czekalismy na ich powrót. Dopchaliśmy sprzet do tego pensjonatu i został tam do wieczora. Potem lawetka zwiozłem do Katowic.
Z tym że zainteresowanie motocyklistów było raczej słabe tym co się stało. Na kilkanaście maszyn jadących na Słowacje na naszych blachach tylko 4 zatrzymało sie i spytało czy wszystko w porządku.
Oprócz nich zatrzymała się jeszcze dziewczyna w aucie, też motocyklistka, która oferowała pomoc.
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Sro Paź 19, 2011 12:36
Taa... Wielka mi brać motocyklowa... To efekt niczego innego, jak tylko faktu, że co raz mniej mamy motocyklistów a co raz więcej posiadaczy motocykli.
Nie wyobrażam sobie, jak grupa mogła Was olać i pojechać dalej :/ Normalni ludzie jak tylko zobaczyliby braki w skłądzie zatrzymaliby się a po kilku minutach postoju ze trzy maszyny powinny ruszyć wstecz, żeby dowiedzieć się o co chodzi.
Ja akurat wiem, co znaczy usłyszeć za granicą w słuchawce: "Stachoo się rozebał", po czym padła bateria. Nie wiem, jak możne w takim wypadku nie podzielić się na grupy i polecieć szukać.
Nie mam tu do nikogo pretensji, że pojechali dalej. Moją decyzja było że jechalem wolniej i zostałem w tyle. Co do pomocy przy uszkodzonym motocyklu wszystko wspólnie ustalilismy przez telefon.
Zostalismy we dwójkę i to nam wystarczyło żeby sobie poradzić. Reszta robiłaby tylko "sztuczny tłok" i bardziej przeszkadzała niz pomogła.
Mieliśmy juz zapewniony transport na wieczór dla motocykla, sami wróciliśmy we dwójkę do Katowic.
Bardziej martwi mnie to że większość przejeżdzających motocyklistów nawet się nie zainteresowała co się stało.
Pomógł: 12 razy Wiek: 46 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 654 Skąd: Szewna
Wysłany: Sro Paź 19, 2011 15:45
Killu, w kwestii ratyzacji, pomyśl o jakiejś roślinności. Może jakieś drzewo zasadź na Pucusiu albo coś w tym stylu. Ewentualnie hodowla mrówek. Pappuu, gratuluję reanimacji, ten zielony kolor jest na żywo powalający.
Pozdrawiam
Coraz bardziej jestem przekonany do tego zielonego koloru.
Tylko nie wiem jaki jest jego oryginalny kod. Jak nie znajdę to lakiernik będzie dorabiał na wzór zbiornika.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum