Wiek: 45 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 322 Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 20:30
Sorki ale czasem nie mogę tego pojąć jak ktoś może nie umieć zrobić czegoś co mnie się wydaje takie proste i tu z "pomocą" idzie moja Gośka która do mechaniki ma 2 lewe ręce i mój syn który chęci ma ale 0 umiejętności ( ale Tato ja chcę ci pomóc...) w końcu ma 3 lata
Z drugiej strony mechanicy też ludzie trzeba dać im zarobić na chleb.
Pomógł: 15 razy Wiek: 56 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 1784 Skąd: Tarnów
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 22:03
Jedni mają ochotę, możliwości i predyspozycje do dłubania przy pojeździe, a inni nie i to chyba oczywiste. Oczywiście trudno robić czynności serwisowe na parkingu przed blokiem.
Jednak jeśli ma się ochotę i możliwości, to część czynności można robić samemu. Ma to takie zalety jak; uniknięcie wypychania pieniędzmi kieszeni Panów Mechaników, kupę frajdy przy robocie i satysfakcję, że samemu się to zrobiło.
Ja oczywiście miałem już "różne" doświadczenia z mechanikami, i te dobre i te bardzo złe.
Przed wejściem w posiadanie motocykla, przy samochodach nie robiłem osobiście nic. Teraz to się zmieniło. Przy moto prawie wszystko robię sam. Oczywiście tutaj muszę podkreślić, że bez Waszych informacji i manuali na tym forum, to mógłbym sobie tylko palcem w ...... nosie pogrzebać. I za to przy tej okazji DZIęKUJę
Pomógł: 3 razy Wiek: 42 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 1757 Skąd: Betzdorf (DE)
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 22:16
Ja mam dobrego i taniego mechanika, wszystko zrobione luksusowo więc nie czuję potrzeby paćkania się w smarach .
Poza tym wychodzę z założenia, że ja się uczyłem na muzyka i chcę w tym zawodzie zarabiać. Skoro zarabiam w swoim zawodzie to czemu ktoś inny nie może zarabiać w swoim? Niech mechanik robi to co potrafi i na tym zarabia na chleb .
Pomógł: 10 razy Wiek: 46 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 2193 Skąd: spod Wrocławia
Wysłany: Wto Mar 02, 2010 22:36
Tu nie chodzi o odbieranie chleba mechanikowi czy o zarabianie w tym zawodzie. Podejrzewam, ze malo ktory z nas jest czystej wody zawodowym mechanikiem, sa wsrod nas lekarze, prawnicy, policjanci czy tramwajarze. Oczywiscie nawet najbardziej podstawowe dlubanie przy motocyklu wymaga jakichs tam drobnych umiejetnosci, wyczucia itd, ale to sie w koncu nabywa w trakcie powyzszych czynnosci. A jak cos spieprzysz, to zawsze mozesz dac pole do popisu Twojemu mechanikowi - bedzie zadowolony .
Pamietam jak kiedys chcialem wymienic termostat w Kadecie. Byl srodek zimy, mroz jak cholera, a ja sie uparlem ze to zrobie sam w srodku miasta na chodniku. Niby prosta sprawa, wszystko na wierzchu, dwie sruby, 15 minut i po krzyku. Stalo sie jednak tak, ze ukrecilem jedna srube w trakcie odkrecania - na szczescie niedaleko byl warsztat, w ktorym mechanik naprawil to, co skopalem.. Nauka pozostaje na cale zycie i to jest chyba najwazniejsze.
Nie umniejszam tu nikomu, kto nie ma ochoty sie brac za sprawy serwisowe, jednak moim zdaniem wyrazanie sie o "obsludze swojego hobby" (czymze innym sa motocykle dla nas?) w kategoriach babrania sie czy tez zarobkowania, uwazam za dalece niestosowne. Jak ktos lubi rybki, to przewaznie sam zmienia wode w akwarium..
Kiedys poznalem kilku studentow prawa, ktorzy to siedzieli w ciemnym mieszkaniu. Pytam sie czemu tu u nich tak ciemno - bo sie zarowka przepalila a elektryk przyjdzie po weekendzie.. Rece opadly..
Pozniej od nich uslyszalem ze po to robia studia prawnicze, zeby dobrze zarabiac i zeby moc zawsze wynajac fachowca do takich "awarii"..
Kermadec - tylko sie nie zjeż!!! Ja jestem tepy w czytaniu nut, a na gitarze uczylem sie grac ze sluchu, jednak z mizernym skutkiem. Nadal uwazam sie za tepaka w tym temacie i chyba mi tak zostanie
Pomógł: 3 razy Wiek: 42 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 1757 Skąd: Betzdorf (DE)
Wysłany: Sro Mar 03, 2010 00:01
Ja chcę w tym roku wreszcie uruchomić moją SHL M11. Babcia stoi już czwarty sezon bez odpalania :/.
Proste to w konstrukcji ale nawet za to sam się nie mam zamiaru zabierać.
Szukam jakiegoś mechanika w okolicach Szczecina, ale ciężko z tym. Mój nie chce się bawić w SHL bo twierdzi, że za duże ryzyko, że coś za chwilę przestanie działać i będzie na niego .
Pomógł: 10 razy Wiek: 46 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 2193 Skąd: spod Wrocławia
Wysłany: Sro Mar 03, 2010 00:07
Aj weterany to inna broszka. Tam eksploatacja nie dzieli sie na fazy miedzyprzegladowe . Czesto cos juz jest mocno zuzyte, czesci brak, trzeba kombinowac, dorabiac, ustawiac na czuja . Dlatego pewnie Twoj mechanik nie chce sie obciazac odpowiedzialnoscia, bo jak zrobi jedno, to jutro moze nawalic drugie . Ale spoko, jak juz postawisz Suchą Elkę na zdrowe nogi, to dlugo bedziesz sie z niej cieszyl
Pomógł: 18 razy Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 1336 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Mar 03, 2010 02:25
Panowie chyba mało dokładnie się wyraziłem.
Ja bardzo lubię dłubać przy moim moto.
Są rzeczy za które się nie zabieram np. regulacja gaźników. I nie chodzi o to że nie umiem, w końcu mogę się pochwalić dyplomem technika mechanika silników spalinowych oraz kilku letnim stażem jako mechanik samochodowy.
Aktualnie tak się stało że jestem programistą i tym zarabiam na życie.
Czasu mam mało i muszę go jakoś dzielić na wiele różnych tematów.
Na "picowanie" mojej Devii mam też pewien limit czasowy w którym muszę się zmieścić. Dlatego wole ten czas poświecić na rzeczy bardziej przyjemne ( dla mnie są to te pierdoły których zrobienie sprawia Ci wielką satysfakcje - pewnie wiecie o co chodzi, niby jedna śruba a efekt taki że aż się trzeba pochwalić ) niż mordować się z wymianą łożysk główki ramy.
Podsumowując - robię przy moto to na co mam ochotę a całą resztę robi mechanior. Dłubał bym pewnie więcej, jakbym nie musiał się prosić znajomych o stanowisko do dłubania
Wczoraj np zdemontowałem koła, zabrałem je do gumiarza, następnie same felgi zawiozłem do lakierowania proszkowego.
Dziś pozdejmowałem zaciski hamulcowe, powyciągałem tłoczki i bardzo dokładnie wszystko wyczyściłem i wysmarowałem.
Było fajnie
A teraz na temat:
Koszt mojego przeglądu wiosennego:
Zrobione we własnym zakresie w zaprzyjaźnionym serwisie:
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Sro Mar 03, 2010 09:32
Panowie... Z motocyklami to jest tak, jak z wszystkim innym. Po co się z męczyć z czymś, co ma sprawiać nam przyjemność. Chodzi o to, żeby było fajnie! Jedni lubią pogrzebać sobie przy swoim motocyklu a inni wolą tylko jeździć.
Pochwalę się w tym miejscu, że od niedawna zacząłem pracę w branży i przyznam szczerze, że nawet nie miałem pojęcia jak wielu ludzi kupuje w PL motocykl i jeździ nim dwa, trzy razy w sezonie. Ostatnio miałem taką sytuację:
Do sklepu wchodzi jakiś gostek i nerwowo rozgląda się po półkach...
- Pytam go, w czym mogę pomóc.
- Olej potrzebuję.
- Jaki olej?
- Taki do motocykla?
- A jakim motocyklem Pan jeździ?
- Nie wiem... Dwa lata temu kupiłem... Yamaha chyba...
No i wyciągnij tutaj od gościa, czego potrzebuje skoro nie wie nawet, jakim motocyklem jeździ
Reasumując - nie chodzi o to, żeby potrafić zrobić wszystko przy swojej maszynie, czy znać wszystkie jej parametry. Widać, że można jeździć na motocyklu dwa lata i mieć z tego frajdę nie wiedząc nawet, jaki motocykl się dosiada.
Poza tym Borys, nie ma takiego zawodu jak "tramwajarz" hehe
yacey
Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 159 Skąd: miasto stołeczne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum