Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 306 Skąd: piotrków
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 23:15
dopiero teraz trafilem na ten temat, a w kazdej wypowiedzi dominuje fakt doladowywania akumulatora. I musze wam powiedziec, ze wcale tym nie poprawiacie jego wlasnosci... Wrecz przeciwnie, zasiarczacie go. Prawda jest taka, ze jezeli chcecie juz koniecznie doladowywac akumulator, zwlaszcza te bardzie wiekowe, to nalezaloby podpiac pod niego co jakis czas Voltomierz (tudziez multimetr), obserwujac napiecie, oraz zarowke powiedzmy 5W. Wyladowac go do jakichs 10 V i dopiero wowczas podladowac do 12 na odpowiednim amperazu, przy odpowiednim czasie. Prawidlowe doladowywanie to ladowanie 1/10 pojemnosci akumulatora, do oznak pełnego naładowania. I tak, dla 50Ah ładuje się prądem 5A
Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 306 Skąd: piotrków
Wysłany: Wto Gru 14, 2010 23:25
Killu, chodzilo mi o wypowiedzi w ktorych jest napisane, ze ktos co miesiac doladowywuje akumulator... Jezeli robi to prostownikiem, to tylko sobie go zabija, tak naprawde. Cala reszte, napisalem wyzej Poza tym, alternator motocykla, nie laduje akumulatora w sposob zapewniajacy mu 100% sprawnosci. Raz na pol roku, czy tez moze i nawet rok, dobrze jest zrobic ten myk z zarowka 5W
joy
Wiek: 53 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 242 Skąd: Poznań/Częstochowa
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 00:22
Kolego Grzybol, jeżeli rozładowując akumulator doprowadzisz go do 10 V, to możesz go już zanieść do punktu złomowania akumulatorów. Żadne ładowanie nie przywróci mu już sprawności! Nie wolno dopuścić do tak niskiego napięcia, bo oznacza ono nieodwracalne zniszczenie akumulatora. Wiem, co mówię, bo kiedyś nawalczyłem się z tym ustrojstwem...
Spadek napięcia do poniżej 12 V jest już zabójczy dla akumulatora!
Najprościej kupić małą ładowarkę pulsacyjną, która bezpiecznie doładowuje akumulator małym prądem.
Pomógł: 2 razy Wiek: 40 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 424 Skąd: Gniezno
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 08:29
A czym innym go ładować jak nie prostownikiem?
_________________ Honda NTV '93r. ---> Cagiva Raptor 650 '06 WLKP
-------------------------------------
Kto chce - znajdzie sposób.
Kto nie chce - znajdzie powód.
Pomógł: 3 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 306 Skąd: piotrków
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 10:17
joy, tak mnie uczyli na uczelni i ja tego sie bede trzymal Kazdy ma swoj cyrk i swoje malpy. Bedzie z nimi robil co bedzie chcial. Podejrzewam, ze jakby pogrzebac w sieci, to znajdzie sie to samo, co ja napisalem, o zimowaniu akumulatora. I nie wiem dlaczego rozladowanie akumulatora do 10V ma go zabic? Moglbys to jakos sensownie uzasadnic ? To przywracalne ogniwo galwaniczne, wielokrotnego uzytku, oczywiscie do pewnego stopnia. Zamienia energię chemiczną na energię elektryczną prądu stałego, a w jaki sposob, to chyba wszyscy wiemy. Jezeli poziom kwasu siarkowego jest w normie, to odpowiednie ladowanie przywroci mu sprawnosc, o ile nie jest zasiarczony. A zasiarczyc mozna wlasnie doladowywujac co jakis czas nie uzywany akumulator (w trakcie zimy).
grzegrzol Pomógł: 7 razy Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 396 Skąd: LONDON
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 15:21
A ja wam powiem że moje moto mieszka na dworzu i jak jest duży mróz i przez jakiś czas nie używam sprzęta to co jakiś czas go odpalam coby się aku podładowało. Sprzęta używam na codzień do roboty i aku wymieniam co 2 lata. Nie interesuje mnie czy odpalanie zmniejszy jego żywotnośc o miesiąc, czy dwa czy, nawet pół roku. Moto ma odpalać na dotyk i już. Nie chce mi się ładować go prostownikiem ani bawić w rozładowywanie, jak przestaje trzymać prąd to kupuje nowy.
Pomógł: 1 raz Wiek: 35 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 450 Skąd: Kotlin
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 20:04
Mam w domu akumulator co prawda 6V ale to nie ma większego znaczenia. Stał na półce ok 3-4 lat, a napięcie na nim było ok 3V. Trzymałem go praktycznie tylko dlatego, żebym miał na ewentualną wymianę, przy kupnie nowego. Raz wpadłem na pomysł, żeby go podłączyć pod prostownik. Początkowo amperomierz nawet nie drgnął, ale zostawiłem go włączonego. Po całym dniu ładowania amperomierz pokazywał już 1,5A, przez noc naładował się do 7V i trzyma dość dobrze. Używam go cały czas w Simsonie.
Ja zawsze po wyciągnięciu akumulatora na zimę, z NTV ładuję go "pełna" zostawiam w domu na całą zimę i przed włożeniem znowu ładuję. Nie wiem czy jest to idealny sposób, ale akumulator daje jakoś radę.
Pomógł: 2 razy Wiek: 40 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 424 Skąd: Gniezno
Wysłany: Sro Gru 15, 2010 22:17
A mnie uczono, że właśnie zasiarczenie akumulatora może nastąpić przy jego pełnym rozładowaniu czyli przy spadku napięcia poniżej 1,8 V na celę (czyli w 12 V instalacji właśnie około 10 V). Ja staram się do tego nie dopuszczać i problemów z aku nie mam. W aucie ten sam akumulator pracuje już szósty rok bezproblemowo. Woli ścisłości - w alternatorze też znajduje się prostownik
_________________ Honda NTV '93r. ---> Cagiva Raptor 650 '06 WLKP
-------------------------------------
Kto chce - znajdzie sposób.
Kto nie chce - znajdzie powód.
Pomógł: 1 raz Wiek: 61 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 29 Skąd: Goleniów
Wysłany: Czw Gru 16, 2010 07:01
To czy akumulator wymienimy po 3 latach zależy dużo od producenta-wykonania. Używałem kiedyś zwykły akumulator kwasowy 8 lat. Fakt w ostatnim roku za dużo nie pokręcił rozrusznikiem, ale moto paliło dobrze więc nie miałem problemów.
A ja was chyba zaskocze swoją wypowiedzą. Czy aby nie za dużo piany przy kwestii akumulatora? Ja ze zwyklego doświadczenia wiem, że jak jest dore aku (dobre firmy) to nie wymaga od nas szczegolnej troski a jak jest jakieś gó..no to żadne zabiegi nie pomogą bo i tak padnie szybciej niż bysmy chcieli. Nie zapominajmy że moto ma nas przede wszystkim cieszyć a nie nastreczać klopotów i zmartwień więc czy jest sens dzielić włoś na czworo i zastanawiac się nad aku który na szczęście nie jest najdroższym elementem motocykla. Jak padnie to trudno. Raz na pare lat można kupić nowy i po problemie. Nie jest to jakiś powalający wydatek. Po co więc szukać zmartwień. Pisze tak bo kiedyś w aucie żony aku wytrzymał 8 lat bez dotykania sie do niego. Miał dlugie postoje w zimie bo bała sie śniegu:):) i jakoś nic sie nie dzialo a w innym aucie niby nowy aku i padł po 2 latach choć troski mu nie szczędzilem (bo przeciez nowy więc trzeba dbać). Doszedłem więc do wniosku ze nie ma sie co przejmowac. W końcu komunę gdzie niczego nie bylo mamy juz za soba i nabycie nowego aku to nie problem. Cieszmy się naszymi motocyklami i nie szukajmy problemów a jak padnie w nim aku to włosów z glowy rwać nie warto:):)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum