Pomógł: 1 raz Wiek: 37 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 526 Skąd: Mielec
Wysłany: Czw Sty 01, 1970 01:00
No to GRATULACJE Killu !!! Teraz czeka na Ciebie nowe, lepsze życie Może jakieś ciekawostki z egzaminu opowiesz - nieprzewidziane sytuacje, dziwny egzaminator itp.?
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Czw Sty 01, 1970 01:00
Dokładnie! Dopiero prawo jazdy daje możliwość prawdziwego szczęścia z jazdy i nie przejmowania się tym, czy zaraz ktoś nie zawoła mnie do rutynowej kontroil, nie trzeba wiecznie pilnować lusterek wypatrując "tajnych", zamiast rozglądać się za suszarkami będzie można skupić się na widokach i w ogóle jechać mając o jedno dosyć spore zmartwienie mniej! Tak, jak mówicie - dopiero teraz doznam w 100% co to jest jazda motocyklem Dopiero teraz będę prawdziwie wolny!
Za pierwszym razem oblałem plac Egzaminator był ok i wiele rzeczy mi ułatił i pozwolił olać kilka spraw, jednak źle go zrozumiałem co do jazdy na slalomie i ósemce! Z tego, co mi powiedział wywnioskowałem, że nan zrobić slalom, zawrócić na slalomie, następnie jeszcze raz zawrócić i ze slalomu wjechać na ósemkę - źle gościa zrozumiałem i tyle... Jak skończyłem powiedział mi, że wszystko zrobiem jak należy z wyjątkiem tego, że nie miałem wjeżdżać ze slalomu na ósemkę! Egzaminator powiedział, że właściwie wzystko robiłem jak należy i on sam by mi to uznał, ale tutaj także patrzą mu na ręce, są pewne procedury, których egzaminatorzy także muszą się trzymać i dlatego slalom mam zaliczony, ale ósemkę do poprawki! Później zrobiłem samą ósemkę i czekało mie hamowanie awaryjne... I wszystko byo by ok, gdyby nie nawyki - odjeżdżając na koniec placu zawróciłem, zapiąłem luz i delikatnie przychamowując przednim hamulcem położyłem obie nogi na ziemi - to był kolejny błąd, którym zakończyłem egzamin! Za drugim razem wszystko poszo bezbłędnie! Jeździłem w deszczu na starej SR 125... Motocykl moim zdaniem nie powinien być dopuszczony do jazdy! Powietrza z przodu prawie nie miał, reflektor przedni wbity kilka centymetrów w klosz, z tyłu kierunki popękane, prawa klamka ułamana w połowie długości, lewa wygięta do tego stopnia, że jej całkowity skok wynosił 2cm-3cm, kierownica tak krzywa, że jedną rękę trzymałem prawie równolegle do półki, a drugą pod kontem 45 stopni i wówczas jechałem prosto - MASAKRA!!! Pomimo tego, że na dworze była ciapa jak cholera i w opolskim WORDzie niedawno rozbito nową YBR 250 przy hamowaniu awaryjnym musiałem wykonać ten manewr! Oczywiście poradziłem sobie, jednak myślę, że gdybym nie miał doświadczenia poza jazdami, to nie dał bym rady wyczuć odpowiedniego momentu naciśnęca klamek... Z resztą - wiele osób tego dnie na tym oblało! Jak wyjechałem na miasto rozpadało się już na dobre, kask zapaowany jak cholera, ale do dało mi pretekst do tego, żeby jechac sobie spokojnie 40km/h po mieście i nie mogli się przyczepi, że niby brak dynamiki jazdy... Później wepchali mnie jeszcze na jakąś dłuuugą ulicę będącą w rozbiórce -dziura na dziurze, śliska kostka brukowa i pełno kałuż, w związku z czym trzeba było zwolnić jeszcze bardziej Ulica była naprawdę długa więc około 1/3 trasy przejechałem prosto z prędkością jazdy rowerowej Później tylko zakręt na światłach i znowu prosta do WORDu. Przyjechałem do garażu i bez żadnych uwago dowiedziałem sie, że wynik egzaminu POZYTYWNY
Tak wyglądały moje dwa egzaminy! Teraz nie będę wyciągał motonga dopuki nie będe miał prawka w ręce... A później cała Polska do zwiedzenia czeka
Pomógł: 3 razy Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 491 Skąd: Olsztyn/Nadarzyn
Wysłany: Czw Sty 01, 1970 01:00
Prawko zdawałem pięć lat temu i historia też była skomplikowana. Kurs na Gienku, a egzamin na SR250. Pierwsze podejście, wszystko ok, ale przy awaryjnym hamowaniu egzaminator dopatrzył się że nie używałem tylnego hamulca. I tu się naciąłem. Tylni hamulec działał w systemie binarnym, tzn. 0-1. Każde naciśnięcie dźwigni natychmiast blokowało koło i zaliczyłem delikatnego low-side. Pomijam fakt, że wolne obroty były zdrowo zaniżone i zrobić ósemkę na wolnych było niezmiernie ciężko.
Na drugim podejściu ósemkę zrobiłem innym stylem (przygazówka na prostej i jazda na luzie po okręgu), a przy hamowaniu awaryjnym symulowałem użycie tylnego hamulca (mając w pamięci jak działa). Przed wyjazdem na miasto test radia. Działało, ale strasznie cicho, więc powiedziałem że nie działa. Egzaminator pokręcił przy radiu i wtedy naprawdę przestało działać. W związku z tym trasa egzaminu została skrócona do 1/3. Zdawałem jako pierwszy, a po mnie zdawał jakiś policjant. Ostrzegłem go o hamulcu i potem powiedziałem co było naprawdę z radiem. Zdał też i był niezmiernie zadowolony - tak jak ja symulował tylni hamulec, a miasta nie znał za dobrze i bał się że tam obleje, więc skrócenie trasy było mu na rękę.
Dobrze że Devi ma tylni hamulec normalny (jako pomocniczy spowalniacz).
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Czw Sty 01, 1970 01:00
No... Hamulce w SR są odwrotnie proporcjonalne do jej masy Ale mocno zeszliśmy z tematu
Żeby nie było, że sam offtop dodam, że w najbliższych planach jest czyszczenie całego układu wydechowego i zakupienie jakiejś używki do przodu - moja aktualna opona pociągnie najwyżej do końca sezonu. A, że i tak przez cieknące lagi wyząbkowała się, warto pomyśleć o jej wymianie - dam 30zł i do końca sezonu pojeżdżę na używce!
Pomógł: 2 razy Wiek: 40 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 424 Skąd: Gniezno
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 00:47
Ja uczyłem się na starej MZ ETZ 250. Ta cała nauka to była jakaś katorga. Motocykl krzywy, żeby jechać prosto trzeba było się nagimnastykować. Wyciągał na prostej jakieś 80km/h a co jakiś kilometr gasł i wtedy mój instruktor podbiegał, wykręcał świecę, czyścił bądź wkręcał inną i dalej w drogę. Dodatkowo pierwsze odpalenie każdego dnia to skomplikowana procedura łącznie z wtryskiwaniem strzykawką paliwa prosto do cylindra .
ósemki robiłem na jedynce na otwartej manetce a prędkość regulowałem sprzęgłem (inaczej dziad gasł). Tak "przygotowany" pojechałem na egzamin. Jakież było moje zdziwienie, gdy usiadłem na lśniącej MZ z przebiegiem 600km. Motocykl odpalał bez problemu od kopa i jechał prosto Niestety przyzwyczajenie do MZ na której się uczyłem zrobiło swoje i przy starcie pod górkę dowaliłem gazu i poderwałem przednie koło do góry. Poprawka poszła lepiej ale poległem na ósemkach gdzie nie potrafiłem jak normalny człowiek operować samym gazem.
Przed drugim podejściem poduczyłem się u znajomego na WSce i tylko dzięki temu zdałem
Co prawda na ósemce raz najechałem na linię i widziałem jak mi egzaminator machał ale udawałem, że go nie widzę, skończyłem manewr i dał mi spokój. Za to na mieście darł się przez ten interkom jak poj*****. Co chwila, żeby jechać szybciej bo tamujemy ruch - mimo, że ruchu prawie nie było a ja miałem równe 50km/h. Na jednej prostej przycisnąłem do przepisowych 70km/h i na skrzyżowaniu zdążyłem na zielonym a ten cieć został na czerwonym. Potem mnie dogonił i się odgrażał. Myślałem, że mnie upier**** ale jakoś się udało a największe zastrzeżenie miał do tego, że niby przy zatrzymywaniu się zbyt szybko zdejmuję nogi z podnóżków.
Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 88 Skąd: Kielce/Gnieździska
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 01:15
Fidel Ty sie odwal od mztki, za*bistt sprzęt
Uczyłem się na gienku 250 i na mztce właśnie. Plac oczywiście zrobiłem poprawnie ale egzaminator był wyrozumiały i nawet gdy jeden koleś zaczął jeździć bez kasku wyskoczyl z tekstem: "czy pan o czymś nie zapomniał ' Egzamin na mieście trwał ok 15 min zrobiłem kółeczko i na plac
Pomógł: 1 raz Wiek: 37 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 526 Skąd: Mielec
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 02:34
Moja przygoda z prawem jazdy zaczęła się w wieku 16 lat. Kat. A1 była szczytem marzeń po kupnie Hondy CM 125 Custom. Zdawałem w Rzeszowie na Simsonie S53 w piękny słoneczny dzień. Wszystko poszło jak powinno, egzaminator był na poziomie. Zdane.
Drugie "prawko", a więc kat. A, zdawałem również w Rzeszowie i tutaj już nie było tak kolorowo. 4 stopnie na plusie, mżawka na przemian z rzęsistym deszczem. Motocykl - Yamaha SR 250 - a jakże. Stan przed-złomowy, obroty jałowego dużo za niskie. "Czy można rozgrzać motocykl robiąc kółko wokół placu?" "Jazdy próbne to Pan miał podczas kursu". Podszedł jednak do egzaminatora gość który egzaminował mnie 2 lata wcześniej na A1, i powiedział żeby mi pozwolić zrobić 2 kółka. Ciekawe, może mnie zapamiętał? Pierwszy raz siedziałem na SR 250 właśnie na egzaminie, ale jakoś poszło. Na mieście lało jak z cebra a trasę egzaminator w dziwny sposób zmodyfikował. Ale wynik "POZYTYWNY" rekompensował wszystko W garażu czekał na mnie piękna czerwona NTV!
Pomógł: 50 razy Wiek: 36 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 5241 Skąd: Opole
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 02:45
Zdaniem mojeg instruktora jeśli przychodzisz na egzamin kompletnie ubrany dbając o własne bezpieczeństwo, jesteś odbierany jako "cwaniak do zgolenia"! Tak samo, jeżeli zbyt dobrze radzisz sobie na placu, czy na mieście... Zostałem także pouczony, żeby nie używac na egzaminie międzygazu przy redukcji biegów, bo nie każdy egzaminator ogarnia jego sens i może uznać to za błąd... Wydaje mi się, że sporo w tym prawdy...
Pomógł: 1 raz Wiek: 37 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 526 Skąd: Mielec
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 02:58
Nie wspominając o tym, że kurs w szkole pokroju tej w której pobierałem "nauki" można włożyć między bujdy a ściemy. Zrobiłem to za grosze ale jazdy miałem ze 4. Na teorii byłem 2, 3 razy. Zdałem tylko dlatego że miałem pojęcie o jeżdżeniu od stosunkowo dawna...
Wiek: 39 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 225 Skąd: Garwolin
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 02:59
To przyznam się że jeżdżę poki co bez ale dla własnego i innych kierowców dobra zapisałem sie na szybki kurs i już 3 czerwca mam egzamin wiec trzymajcie kciuki później opowiem jak to wyglądało naprawde
axa Pomógł: 1 raz Wiek: 35 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 238 Skąd: Węgorzewo(Mazury)
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 03:42
Ja prawko zdawałem rok temu w Suwałkach. był słoneczny ciepły dzień. Kurs miałem na GN250 a zdawałem na gn125:D ( na tym samym co zdają na prawko a1:D). Gieniek oczywiście dobity kierownica skrzywiona, luzu brak!!!!!:D Egzaminator przymykał oko pewnie z racji tego ze maja taki sprzęt (jak hamowałem awaryjnie to rozległ się niezły pisk z tylnego koła a egzaminator bardzo dobrze:D). Na 250 ósemke robiłem na 1 bo na 2 nie szło a na egzaminie trzeba było na 2 bo na 1 nie jechał;d Prawko zdane za pierwszym razem :d
Pomógł: 15 razy Wiek: 35 Dołączył: 23 Sie 2010 Posty: 810 Skąd: opole
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 11:09
To może i ja coś dodam od siebie
Kurs robiłem łącząc jednocześnie A i B. Także teorię prawie cała wychodziłem. Jazdy na moto to był głownie plac i przyznam otwarcie że mnie to denerwowało. Co do sprzętu i na egzaminie i na jazdach to akurat miałem szczęście. Na kursie jeździłem nowiusieńką YBR 125, troszkę na gienku 125, no i jeszcze nie do końca dotartym YBR 250. Na egzaminie też miałem szczęście bo jeździłem na dużej YBR-ce która miałem już dobrze opanowaną. Wszystko w niej działało etc. Ogólnie egzaminy mi poszły bezproblemowo tylko pomysł z tym radiem trochę nie trafiony bo czasem się coś pierniczy i nic nie słychać, wtedy trzeba prosić o powtórzenie komendy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum