Ogólne - Morderca jest kim innym niż to opisują media Batman - Sro Sie 12, 2009 14:30 : Temat postu: Morderca jest kim innym niż to opisują mediaJestem lekarzem, chirurgiem, pracuję w oddziale ratunkowym jednego z największych warszawskich szpitali klinicznych. Stołeczne szpitale rotacyjnie dyżurują w zakresie ostrych dyżurów urazowych. W jeden dzień tygodnia przez 24 godziny trafiają do nas ofiary wypadków komunikacyjnych z całego obszaru Warszawy i najbliższych okolic podwarszawskich, a nawet z dalszych odległości, jeśli pacjent jest w bardzo ciężkim stanie i wymaga specjalistycznego kompleksowego zaopatrzenia. Na tej podstawie czuję się upoważniony do wyrażenia własnych wniosków co do sytuacji na drogach.
Po pierwsze: media, policja i politycy kształtują całkowicie nieprawdziwy obraz tego co się na polskich drogach dzieje. Gwoli ścisłości: wszyscy są zgodni i ja też, bo wiem to z codziennej praktyki, że na polskich drogach trwa nieustający horror. Tysiące ludzi ginie zabitych przez drogowych morderców. To się zgadza.
Natomiast protestuję przeciwko powtarzaniu i powielaniu mitów co do przyczyn tego stanu.
Co wynika z programów informacyjnych wszystkich kanałów telewizyjnych, szczególnie w długie weekendy, w dniu 1 listopada lub w wakacje?
Wszystkie media, policja i politycy kreują następujący obraz największego zagrożenia na polskich drogach:
Wg nich jest to młodzieniec lat 20-25, który będąc pod wpływem alkoholu lub amfetaminy, a najlepiej jedno i drugie, pędzi przez środek miasta 200 km na godzinę stuningowaną beemką z ciemnymi szybami, nie zatrzymuje się do kontroli policyjnej i po staranowaniu kilkunastu samochodów zatrzymuje się na latarni.
W lecie pierwszeństwo obejmuje motocyklista, szybkość wzrasta do 250 km/h, a nawet niektóre serwisy bez żenady mówią o 300 km/h.
Diagnoza, utrwalona od wielu lat i powtarzana jako oczywisty, niepodważalny dogmat jest jedna: największą przyczyną wypadków w Polsce są: szybkość, brawura, alkohol. Czasem, z rzadka, gwoli już największego obiektywizmu, ktoś jeszcze wspomni o dziurawych drogach i kiepskim stanie technicznym pojazdów.
Adekwatnie do tak zidentyfikowanych zagrożeń podejmuje się akcje: w długi weekend tysiące policjantów czai się w krzakach z suszarkami i alkomatami, słupów na fotoradary (w większości pustych) oraz znaków ograniczenia prędkości jest już więcej niż reklam hurtowni.
I wszyscy niezmiennie demonstrują zdziwienie, szok, oburzenie: "znów na drogach w weekend zginęło 80 osób".
To dlaczego zginęło? Na drogi wyległo tysiące policjantów, wszystkie stacje telewizyjne na okrągło pokazywały ich w akcji, kiedy ofiarnie wyskakują z lizakiem tuż przed pędzący samochód, a potem skruszony kierowca dmucha w balonik. Czemu mimo to ci wszyscy ludzie zginęli, a wielokrotnie więcej trafiło w ciężkim stanie do szpitala?
Z moich dwudziestoletnich obserwacji, popartych zresztą prowadzonymi przeze mnie statystykami, wynika prosta odpowiedź: oni zginęli nie tam gdzie stali policjanci, i zginęli nie z takich przyczyn, o jakich wszyscy opowiadają . I nie chodzi tu o tak banalny fakt, że policjanci stali na siedemdziesiątym kilometrze "gierkówki" a ktoś zginął na siedemdziesiątym piątym.
Chodzi o to, że w Polsce zdecydowana większość ludzi na drodze ginie w zupełnie innych okolicznościach niż wynika to z obrazu kreowanego przez media, policję i polityków.
Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami pod wpływem amfetaminy lub alkoholu trafia do szpitala (lub trafiają jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast, motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.
A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie.
W 24-godzinny ostry dyżur urazowy, w zwykły dzień tygodnia, z terenu Warszawy trafia do oddziału ratunkowego co najmniej 15 osób (cięższe przypadki, w tym niektóre skrajnie ciężkie) oraz 30 na ortopedię (lżejsze przypadki - złamania kończyn bez urazu głowy i narządów wewnętrznych) - osób przejechanych podczas próby przekroczenia jezdni na przejściu dla pieszych. I jeszcze jedna do kilku osób, które trafiają już nie do nas, ale bezpośrednio do Zakładu Medycyny Sądowej, na sekcję zwłok.
Proponuję Państwu redaktorom "Gazety Wyborczej", zwykle bardzo rzetelnie przygotowującej materiały do publikacji: sprawdźcie ogólnopolskie statystyki we własnym zakresie. Ale krytycznie, nie na zasadzie, że patrol policji wpisał w rubryce przyczyna wypadku: szybkość, brawura itp. Po każdych wyborach publikujecie bardzo dokładne statystyki kto gdzie na kogo głosował, w podziale na kategorie wiekowe, materialne, miejsce zamieszkania, wykształcenie itd. Opublikujcie, proszę, podobne statystyki w odniesieniu do wypadków komunikacyjnych.
Jeśli najwięcej ludzi zabija 20-letni młodzieniec, to zakażmy wydawania mu prawa jazdy przed 25. rokiem życia. Ale jeśli okaże się, że najwięcej ludzi zostaje zabitych przez kierowców w wieku 30-60 lat, trzeźwych, którzy nigdy w życiu nie przekroczyli 120 km/h, prawo jazdy mają od co najmniej kilku lat (a tak właśnie jest !) - to mamy problem.
Bo żadna akcja policyjna ani kampania medialna, w dotychczasowej formie, nie powstrzyma tej najgroźniejszej grupy morderców drogowych. WPROST PRZECIWNIE: wszystkie te akcje tylko ich uspokajają: "Nie jestem młodym kierowcą, mam zwykły samochód 1,3 litra, 70 koni, nie grzeję "gierkówką" 180 km/h, nie piłem, więc jadę zadowolony z siebie, prowadzę pewnie, bezpiecznie. Trzask! Lecące w powietrzu ciało uderzonego pieszego. Wtargnęła na jezdnię! Wszyscy widzieli, wtargnęła prosto pod koła, nie miałem szans!"
Myślicie Państwo, że ktoś, kto kogoś przed chwilą zabił, ma chwilę refleksji nad sobą? A może wręcz myślicie, że ktoś taki nie wygrzebie się z wyrzutów sumienia do końca życia? Zapewniam, nic z tego. Policja przywozi sprawców śmiertelnych wypadków do szpitala na pobranie krwi, więc z nimi muszę rozmawiać, choć napełniają mnie wstrętem. Zero refleksji! Zero wyrzutów sumienia! "To ta staruszka wtargnęła na pasy! Jakie czerwone, jeszcze było żółte!". Pani przywieziona przez policję zrobiła w oddziale ratunkowym awanturę mężczyźnie, którego pół godziny wcześniej przejechała wraz z prowadzoną przez niego za rączkę pięcioletnią córeczką na przejściu dla pieszych, a to oni mieli zielone światło: "Gdzie lazłeś baranie! Ja miałam zieloną strzałkę, a więc pierwszeństwo!"
Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi.
Las fotoradarów, ani suszarki w krzaczorach tego nie poprawią. Jedyne, co może wpłynąć na zmniejszenie liczby ofiar na drogach, to zdeterminowana, konsekwentna, organiczna, prawdziwa edukacja od najmłodszych lat. I tu akcja "Gazety" spełnia rolę nie do przecenienia. Jestem wam wdzięczny, że w pierwszym artykule opisaliście nie dresiarza w beemce czy motocyklistę na tylnym kole, ale panią w mercedesie, która zabiła pieszą na przejściu.
Wydaje mi się, że ludzie nadal nie będą znali przepisów, nadal nie będą potrafili zapanować nad pojazdem w sytuacji krytycznej i nadal nic się nie zmieni...
Moim zdaniem każdy na własną rękę po zdaniu egzaminu na prawo jazdy, kiedy już uzna, że "potrafi dobrze jeździć" (bo tak myśli o sobie większość polskich kierowców), powinien wybrać się na swego rodzaju "doszkalanie", które w prawdzie kosztuje kilkaset zł... Ale być może uzmysłowi wielu z kierowców, że do tego, żeby "dobrze jeździć" sporo im (nam) brakuje...
Ja na takie szkolenie mam zamiar się wybrać a 'propos motocykla na początku przyszłego roku... abgar - Sro Sie 12, 2009 15:08 :
Zasadniczo się zgadzam. Jest to prawda z punktu lekarza pracującego w mieście o dużym natęzeniu ruchu. To powoduje określone konsekwencje np: duża ilość wypadków z udziałem pieszych. Poza miastem sądzę, że taka ocena może wygladać zupełnie inaczej.
Skrajny przykład ? Ano na tereniach niezabudowanych wypadków z udziałem tramwajów nie ma .
Dyskusyjne jest dla mnie stwierdzenie , że nie alkohol a głupota jest przyczyną wypadków choć faktycznie, trzeba być idiotą, żeby jeżdzić po alkoholu. Ja bym to posunął jeszcze dalej. każdego kto spowodował wypadek po pijaku z ofiarami, sądził bym za nieumyślne zabójstwo.
Czego się zresztą spodziewać ? Według badań 80% narodu nie rozumie co czyta a prawie 10% jest analfabetami. Jak zatem mają zrozumieć Kodeks Drogowy ? aftys6 - Sro Sie 12, 2009 15:28 :
Jestem stosunkowo często na miejscu wypadków, robię tam zdjęcia do serwisu. W większości przypadków powodują je " zwykli" uczestnicy ruchu.
Wymusiła kobieta. Widoczność świetna. Warunki bardzo dobre, zero opadów itd, brak drzew na poboczu.
Pewnie myślała że zdąży. Takich wypadków na tej obwodnicy jest dużo, mimo iż skrzyżowania są dobrze oznaczone. Są znaki stopu itd.
Jeden jedyny powód to bezmyślność i zbyt duża pewność i wiara w swoje umiejętności a to gubi. Killu - Sro Sie 12, 2009 15:37 :
I dlatego każdemu przydała by się taka właśnie "szkoła bezpiecznej jazdy" jaka jest pokazywana na TVN turbo... Podejrzewam, że nie tylko uczy, ale także daje do myślenia... Fidel - Sro Sie 12, 2009 17:14 :
Ja miałem okazję odbyć kurs w tej właśnie szkole. Co prawda był to tylko kurs pierwszego stopnia czyli prawidłowe hamowanie autem z ABS w łukach, na śliskim, prawidłowa pozycja za kierownicą, umiejętne posługiwanie się kierownicą itp. Jednak takie coś przydałoby się każdemu kierowcy. Chętnie poszedłbym na coś takeigo dla motocyklistów a najlepiej jakby dawali swoje motocykle Skorpionwr - Sro Sie 12, 2009 23:47 :
Wszyscy zgadzamy się z Kolegą częściowo lub w całości, szkoda tylko, że tego materiału nie będą czytać sprawcy wypadków i kolizji, oni przecież wiedzą wszystko "lepiej" Killu - Czw Sie 13, 2009 00:49 :
Najbardziej uderzyło mnie to, jak ludzie podchodzą do tego, że zabili innego człowieka mówiąc: "sam wlazł mi prosto pod koła baran jeden" (parafrazując oczywiście)... Jeżeli tak jest w rzeczywistości, to chyba empatia jest społeczeństwu zupełnie obca :/
A doszkalanie na motocykle jest - jak najbardziej Trzeba się rozejrzeć w necie i można znaleźć różniste ciekawości na ten temat. Pils - Czw Sie 13, 2009 01:21 :
Na podstawie artykuÅ‚u nie można budować statystyki. Grupa nie jest reprezentatywna. Równie dobrze można by stwierdzić czytajÄ…c tylko nasze forum, że wszyscy motocykliÅ›ci dosiadajÄ… Revere lub Devilki. Na SOR trafiajÄ… ofiary gdzie energia wyzwolona podczas urazu byÅ‚a niższa. natomiast ofiary wypadków wysoko energetycznych niestety ginÄ… na miejscu (drogi poza terenem zabudowanym) i ile jest tych ofiar SOR nie wie. Energia roÅ›nie wraz z kwadratem prÄ™dkoÅ›ci. Ja jednak uważam, że prÄ™dkość przede wszystkim gubi. ArtykuÅ‚ dobry. Jêdrek - Czw Sie 13, 2009 11:26 :
Temat wyjatkowo ważny.Jesli chodzi o wszystko co sie tyczy ruchu drogowego u nas, to myślę, że jesteśmy krajem dzikim, nieprzewidywalnym, pełnym niebezpiecznych nonsensów. Wszystko to nie z powodu siły wyższej a z powodu głąbów, którzy tak za komuny jak i teraz decyduja o sprawach ruchu drogowego, inwestycji, remontów, organizacji czy kontroli ruchu , przepisów ruchu drogowego a nawet , co jest b ważne komentuja wypadki drogowe, robia fałszywe statystyki. Przykład: całe lata słuchamy,, jak nasi ,,stróże" czy kiedyś z milicji tzw obywatelskiej czy teraz, komentują wypadki :.. nie dostosował prędkosci do warunków drogowych". Sami z siebie robimy wariatów drogowych. Ale nikt nie pomyśli , żeby na zakręcie przy stawku , gdzie są ciagle wypadki ustawić bariery energochłonne i uratowac w ten sposób życie policjantki i policjanta , którzy odwozili swojego szefa do domu i w tym stawie wracając, sie utopili. Sprawa z Warszawy sprzed ca 2 lat.Nie wierzę,że będzie kiedyś u nas jak w Skandynawii, niech bedzie przynajmniej jak w Czechach. yacey - Czw Sie 13, 2009 23:55 :
Pan lekarz napisal, co napisal, tylko dlaczego akurat mam w to wierzyc ? Blisko 40 lat prowadze rozne pojazdy i jakos nie podzielam opinii iz to kobiety sa glownymi sprawcami nieszczesc na naszych drogach, co do reszty mozna dyskutowac, tylko co to zmieni iz sobie pogadamy.
Pozdrawiam i szerokosci wszystkim. Killu - Pi± Sie 14, 2009 02:48 :
Ja tam sporo jeździÅ‚em stopem i muszÄ™ przyznać autorowi racjÄ™. Może i nad interpretujÄ™ jego sÅ‚owa, jednak wydaje mi siÄ™, że owe "kobiety", to także niedzielni kierowcy. Jeżdżą powoli, spokojnie, bez gwaÅ‚townych ruchów - wydawaÅ‚o by siÄ™ utopia! Gdyby nie to, że widzÄ… jedynie to, co jest 5m przed maskÄ… w linii prostej! Å»adnych kierunkowskazów, znaki nie majÄ… znaczenia, jadÄ… całą szerokoÅ›ciÄ… drogi i nie zwracajÄ… uwagi kompletnie na nic! 70km/h i zapiÄ™ty drugi bieg - paranoja! Dla takich nie ma znaczenia, czy masz pierwszeÅ„stwo, czy nie, czy włączajÄ… siÄ™ do ruchu, czy przed nimi jest wyciÄ™ty pas asfaltu o głębokoÅ›ci 15cm! Atakowanie krawężników przy 40km/h to standard! Batman - Pi± Sie 14, 2009 03:25 :
Rozmawiałem jakiś czas temu z koleżanką (obecnie 23l). Z rozmowy wynikała moja "załamka" dlaczego panna zdała za pierwszym (co prawda wykupiła dodatkowo 30 (!) godzin jeżdżenia) razem a ja za drugim? Chodzi oczywiście kat B. Co mnie przeraziło? A no to, że po tych dodatkowych 30 godzinach jeżdżenia zdała to prawko i jak gdyby nigdy nic oznajmia mi taki tekst:
"Nie wiem jakim cudem to zdaÅ‚am. Do tej pory nie wiem jak można za jednym razem dusić pedaÅ‚y nogami, zmieniać biegi i obserwować otoczenie. Na znaki to już w ogóle nie mam czasu. Ale jakoÅ› to bÄ™dzie". PowiedziaÅ‚em jej tylko tyle, że nieważne ile bÄ™dzie miaÅ‚a stażu za kierownicÄ… ja z niÄ… nie wsiadam. I jak do tej pory danego sobie sÅ‚owa dotrzymujÄ™. yacey - Pi± Sie 14, 2009 13:30 :
No coz, pomimo iz kobiety sa "sprawne inaczej" w dziedzinie technicznej, jednak, mimo wszystko, twierdze nadal iz to nie one sa nieszczesciem na naszych drogach. A obiektywnie musze powiedziec, ze znam kilka takich co jezdza lepiej niz nie jeden "miszcz" kierownicy, a na motocyklu czuja sie jak przyslowiowa ryba w wodzie. Killu - Pi± Sie 14, 2009 14:45 :
Jasne, że tak! Zgadzam się, że jest mnóstwo kobiet, które zlały by prawie wszystkich, jeżeli nie wszystkich z nas, w każdej dziedzinie motoryzacji i nie tylko...
Niestety ostatnie wypadki (oczywiÅ›cie w głównej mierze, a nie wyłącznie) jakie miaÅ‚y miejsce na terenie Opolszczyzny spowodowaÅ‚y kobiety! W tym dwa z nich, to wymuszenie pierwszeÅ„stwa na motocykliÅ›cie :/ Smutne, ale prawdziwe Batman - Pi± Sie 14, 2009 16:27 :
Dodam tylko, że inna dziewczyna , która miała prawko około tydzień nie ustąpiła miejsca gdy karetka jechała na sygnale i doprowadziła do czołowego zderzenia. Jeden kumpel wyszedł bez szwanku a drugiemu najprawdopodobniej odrywający się dekielek przy wystrzale poduszki połamał twarzoczaszkę. Dziewczyna albo spanikowała ni nie wiedziała co ma zrobić (bardzo szerokie pobocze) albo uważała, że to jej pas i co oni w ogóle tu robią i niech spadają jej z drogi.
Wiadomo, nie chcÄ™ uogólniać, ale część kobiet (mężczyzn też tyle tylko, że ci bardziej na zasadzie ja wszÄ™dzie mam pierwszeÅ„stwo) na to patrzy w systemie zero jedynkowym, chyba nie wyczuwajÄ… sytuacji poÅ›rednich jak czas na reakcjÄ™, jak czas, w którym jakiÅ› pojazd zbliża siÄ™ do niej i wreszcie typowe "ka jestem baba za kółkiem i wszyscy spadać z mojej drogi"... sgtcop13 - Pi± Sie 14, 2009 20:10 :
Artykuł BATMANA popieram w 100%. Podał rzeczowe statystyki na temat zagadnienia, którym się praktycznie zajmuje. ja czuję się kompetentny, aby go całkowicie poprzeć, bo jestem policjantem od 21 lat, z czego 18 przepracowałem w drogówce, na drodze, a nie za biurkiem. Nie będę powtarzał tego samego, co pisał Batman. Sam miałem zacząć wątek medialnej nagonki na motocyklistów, która jest robiona sztucznie. Batman dokładnie podał główne przyczyny wypadków.
Co do kursów prawa jazdy, rzetelności szkoleń kierowców itp. nie będę się wypowiadał, ale....ale.....ale PROSZę niech każdy z szanownych forumowiczów zastanowi się jaką część kodeksu drogowego dobrze pamięta, ile procent tej księgi pisanej często tekstem nie do strawienia. Dodam tylko, że oprócz kodeksu obowiązują nas np. rozporządzenie o znakach i sygnałach drogowych, rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdu i jeszcze wiele innych przepisów. Rażącą większośc tych przepisów należałoby zwinąć w rulon po to, aby....... łatwiej je było włożyć w ....... Ilu z nas jeździło kupę czasu, bez prawa jazdy i nie spowodowało żadnego wypadku.
W czasie jazdy najważniejsze jest MY?LENIE, PRZEWIDYWANIE, ROZS?DEK, WIęKSZY MARGINES BEZPIECZEńSTWA itp. Proszę znaleźć któreś z tych słów w kodeksie drogowym.
Jeszcze tylko odniesienie do uwagi Batmana o nadmiarze znaków drogowych, w tym ograniczeń prędkości. Całkowicie popieram jego zdanie. Ograniczenia prędkości są dla tych, którzy nie potrafią wyciągnąć wniosków widząc rzeźbę terenu, przebieg drogi itp. przyznam się, że znaki ograniczające prędkość w ogóle nie są w moim zainteresowaniu w czasie jazdy. Chyba, że jadę nocą nieznaną drogą, to powracają trochę do moich łask.
wszystkich serdecznie pozdrawiam Killu - Pi± Sie 14, 2009 20:26 :
Super, że mamy na forum policjanta! Zgadzam siÄ™ co do joty! Przede wszystkim myÅ›leć i realnie oceniać to, co siÄ™ dzieje na drodze, albo co może siÄ™ stać za chwilÄ™. Bez tego ani rusz. Jeżeli ktoÅ› jedzie motocyklem (i nie tylko) i przestaje myÅ›leć nad tym, co robi powinien zrobić sobie przerwÄ™ i powrócić do gry, kiedy umysÅ‚ na to pozwoli. sgtcop13 - Pi± Sie 14, 2009 21:27 :
Oficjalnie wnoszÄ™, aby Batman swój artykuÅ‚ opublikowaÅ‚ na szerszym forum. W jakimÅ› ogólnodostÄ™pnym portalu np. Interii itp. Niech to przeczytajÄ… ci okÅ‚amywanie przez media i wspomagani przez Pana SokoÅ‚owskiego z KGP, który nigdy w życiu nawet pewnie nie "wlepiÅ‚" nawet mandatu Batman - Pi± Sie 14, 2009 21:29 :
Wszystko siÄ™ zgadza:
36 letnia kobieta na prostej drodze po horyzont zawracała i spowodowała wypadek z udziałem motocykla... Czy to już głupota? pietrek - Pon Sie 17, 2009 00:10 :
Ludzie !!! W Niemczech po drogach jeździ nie wiele mniej kobiet od mężczyzn. I tam niema najmniejszej różnicy w zachowaniu tak jednej jak i drugiej płci na drodze. To że baba, wcale nie znaczy że ma gorzej jeździć od chłopa. W naszym popapranym kraju problemem jest nasza mentalność i podejście do nas samych nawzajem. Na drodze brak nam kultury i to niezależnie jadącemu samochodem czy motocyklem . Nie raz miałem przykład jadąc z niemiec do polski. Polski kierowca w niemczech jedzie idealenie , wystarczy tylko że przekroczy granicę i dostaje małpiego rozumu. Nie wiem czy tam chcemy pokazać że nie jesteśmy gorsi od niemców? czy boimy się niemiłosiernie wysokich mandatów? Po przekroczeniu granicy naszego kraju gdzieś zanika w nas człowieczeństwo i na powrót stajemy się motłochem na drodze. Jeżdżę po polskich drogach już dość czasu i napatrzyłem się na głupotę tak starych jak i młodych i niema to znaczenia czy kobieta czy to mężczyzna za kierownicą siedzi. My jeszcze nie nadajemy się żeby jeździć szybkimi autami i motocyklami. A co do statystyk to one nigdy nie pokryją się z rzeczywistością a ta jaka jest każdy widzi. Killu - Pon Sie 17, 2009 00:18 :
Odnosząc się do części z jazdą polaków za granicą i w Polsce... Z całym szacunkiem, ale dawno takich głupot nie czytałem... Za granicą nic się nie zmienia. Oczywiście oprócz tego, że asfalt lepszy... W sumie, to cała infrastruktura drogowa... Batman - Pon Sie 17, 2009 00:38 :
Widać to nie nasza wina. To atmosfera Polski bo sfrustrowani Niemcy zastraszeni własnym prawem, u nas jeżdżą jeszcze gorzej niż my (Polacy w sensie) -> http://www.dziennik.pl/au..._w_Polsce_.html . Oczywiście nie generalizuję - tak samo jak nie twierdzę, że wszystkie kobiety powinny oddać prawko (a tylko malutki margines)... abgar - Nie Wrz 13, 2009 06:25 :
Masz 1000% racji. Przekraczam ograniczenia prędkości/łamię przepis ale tam gdzie mogę zachować ten magiczny margines "życia i zdrowia". 25 lat prawa jazdy i zero wypadków z mojej winy. Zero poszkodowanych pasażerów w prowadzonym przez mnie pojeżdzie. 3 razy lekko uszkodzony pojazd jako poszkodowany. 1 pieszy zginął pod kołami mojego samochodu bo wtargnął po pijaku na jezdnię - do końca życia tego nie zapomnę i nikomu nie życzę. Konał na moich oczach. Przede wszystkim MY?LENIE ! Pozdrawiam.
P.S. A co do kobiet za kółkiem to wyluzujcie i nie generalizujcie. Znam takie, co wielu facetów zagoniÄ… w kozi róg. Moja córka wielu z Was by sponiewieraÅ‚a na jezdni lub torze gokartowym - szkolona przez starego od pieluch Bob - Wto Pa¼ 26, 2010 19:20 :
Odświeżam trochę, bo natrafiłem dzisiaj na takiego potencjalnego "mordercę". ;/
zacząłem wyprzedzać Caddy'ka za którym jechałem już wcześniej, wtem gostek gwałtownie odbił w lewo chcąc wyprzedzić samochód któremu siedział na dupie, tyle że ja byłem już na jego wysokości. Nie wiem czy się w ogóle zorientował, że zepchnął mnie ze skarpy przy 80 km/h. Widać, że NTVka ma w sobie coś z OFF road'owej maszyny Ale huk dobijającego przedniego amortyzatora, gdy przebijałem się przez tą miedzę, był chyba słyszalny w promieniu kilkudziesięciu metrów.
Skutki możecie zobaczyć na zdjęciach (nie wiem jak to zrobiłem, ale wypad w grubszy OFF road skończył się bez gleby i na niemałym strachu).
Stałeś się książkową ofiarą matoła, który nie wie po co jest lewe lusterko.
Nie napisaÅ‚eÅ›, czy sprawca chociaż siÄ™ zatrzymaÅ‚. Stawiam 5 do jednego, że daÅ‚ dyla.... cinek - Sro Pa¼ 27, 2010 09:26 :
On pewnie nawet nie zauważyÅ‚, że kogoÅ› wyru..aÅ‚ Killu - Sro Pa¼ 27, 2010 11:14 :
Patrzcie, jak to strasznie brzmi... Klasyczny przypadek zepchniÄ™cia z drogi, klasyczny przypadek wymuszenia pierwszeÅ„stwa... JesteÅ›my motocyklistami i takie akcje, to dla nas chleb powszedni Może nie aż tak radykalne, ale jak by nie patrzyć podobne akcje majÄ… miejsce prawie codziennie axa - Sro Pa¼ 27, 2010 11:53 :
miaÅ‚em identycznÄ… sytuacjÄ™. tylko, że Ty miaÅ‚eÅ› szczęście że pobocze byÅ‚o w miarÄ™ gÅ‚adkie u mnie tak niestety nie byÅ‚o;/ Gregory - Sro Pa¼ 27, 2010 13:45 :
Dlatego ja zawsze wyprzedzam najszybciej jak to mozliwe. Redukcja i rura, tak aby manewr zajÄ…Å‚ jak najmniej czasu.
Taką sytuację jaką miał Bob - czyli wyprzedzanie samochodu, który potencjalnie chce wyprzedzić samochód jadący przed nim uważam za najniebezpieczniejszą "odmianę" wyprzedzania. Często gość wyjeżdża na lewy pas, jak ja juz go wyprzedzam. Nie tylko jak jadę na moto, ale jak samochodem, to też.
Pierwszy powód wyjechania: gość jest tak pochłonięty tym, żeby wyprzedzić, że nie patrzy do tyłu i na boki.
Drugi powód wyjechania: "teraz ja hu.u, co mi tu będziesz wyprzedzał, jak ja chce to zrobić" - często nas widza, ale i tak zaczynaja wyprzedzać, bo jest przecież pierwszy.
CzÄ™sto odpuszczam sobie taki manewr. Trudno, wyprzedzÄ™ troche później, ale bezpieczniej. Miramar - Sro Pa¼ 27, 2010 16:31 :
Niezła jazda, w tym dołku można było zostawić zęby na kierownicy
Gratulacje za opanowanie. WiedziaÅ‚em, że NTV nadaje siÄ™ na off-road ale że aż tak ARTURO - Sro Pa¼ 27, 2010 16:59 :
Bob 2 lata temu też to "przeżyłem" Na szczęście nie spadłem z asfaltu . Miałem wrażenie jakby pół opony jechało po asfalcie a pół za krawędzią , gdzie był uskok a dalej rów . Przywaliłem do końca manetki moto poszedł jak mógł , wtedy poczułem , że czasami by się przydało ze 120 kuców . Wina ewidentna kierowcy samochodu , że nie patrzy w lusterko zanim zacznie wyprzedzać , ale kto mu to udowodni . Dobrze , że nic ci się nie stało . Ja gdybym wtedy zjechał do rowu to nie wiem . Kawałek dale był mostek na tym rowie
[ Dodano: Sro Paź 27, 2010 16:04 ]
W takich sytuacjach przydaje siÄ™ pusty wydech Bob - Sro Pa¼ 27, 2010 19:16 :
Nie wierzÄ™ w to, że kierowca nie wiedziaÅ‚ że za nim jadÄ™, bo od samego Opola przez jednÄ… miejscowość, caÅ‚y czas jechaÅ‚em za nim (jakieÅ› 2 km) i wczeÅ›niej chciaÅ‚em wyprzedzić bo siÄ™ trochÄ™ wlókÅ‚. UznaÅ‚em, że darujÄ™ sobie i wyprzedzÄ™ na prostym odcinku i najwidoczniej to byÅ‚o błędem. OczywiÅ›cie przed wyprzedzaniem spojrzenie w lewe lusterko, już miaÅ‚em na niższym biegu, samochód jadÄ…cy z naprzeciwka minÄ…Å‚ CADDY'ka jadÄ…cego przede mnÄ…, lewy kierunkowskaz, jeszcze raz lusterko i rura do przodu. ByÅ‚em na wysokoÅ›ci jego tylnych drzwi, prÄ™dkość 80+ i roÅ›nie, a tu zdążyÅ‚em zobaczyć, jak boczny kierunkowskaz mignÄ…Å‚ (tylny już byÅ‚ za mnÄ…) i ostre odbicie na lewy pas. ChciaÅ‚em nacisnąć na klakson, tyle że odruchowo uniknÄ…Å‚em spotkania z jego drzwiami i tym sposobem znalazÅ‚em siÄ™ na poboczu. StaraÅ‚em siÄ™ jakoÅ› wytracić prÄ™dkość, ponieważ dalej ciÄ…gnęło mnie w lewo, a nie chciaÅ‚em za mocno skrÄ™cić przedniego koÅ‚a, bo by mi uciekÅ‚o na żwirze. Kierowca puszki oczywiÅ›cie "normalnie" wyprzedziÅ‚ jadÄ…cego przed nim. Przy samej krawÄ™dzi pobocza odpuÅ›ciÅ‚em i skrÄ™ciÅ‚em tak koÅ‚o w stronÄ™ rowu co by mnie nie poÅ‚ożyÅ‚o. To co dziaÅ‚o siÄ™ dalej, nie jestem w stanie za bardzo wytÅ‚umaczyć. Wiem tylko, że w gÅ‚owie tworzyÅ‚ mi siÄ™ obraz jak zaczynam kozioÅ‚kować ;/ Jednak ostro balansowaÅ‚em, czuÅ‚em że tyÅ‚ leci mi w dół (witać szeroki Å›lad odsuniÄ™tych liÅ›ci) ale jazda byÅ‚a jak po Å›niegu, wyginaÅ‚em siÄ™ na lewo i prawo, co by siÄ™ na bok nie wyÅ‚ożyć. Potem zauważyÅ‚em, że na dole jest rów - na szczęście okazaÅ‚ siÄ™ "tylko" miedzÄ…. Na szczęście z rana trochÄ™ pokropiÅ‚o byÅ‚a ona przesiÄ…kniÄ™ta, dlatego udaÅ‚o mi siÄ™ jÄ… przebić. W ostatnim akcie desperacji staraÅ‚em siÄ™ ciÄ…gnąć przednie koÅ‚o do góry. Potem to już tylko "koÅ‚owanie" na polu. Może po prostu kilka dobrych lat ostrzejszej jazdy z gór w tym pomogÅ‚o (stÄ…d też miaÅ‚em mój pierwszy kask, w którym jeździÅ‚em na motocyklu - fullface + gogle ). Dopiero patrzÄ…c na zdjÄ™cia uÅ›wiadomiÅ‚em sobie, że nie miaÅ‚em daleko do drzewa ;/ Borys - Sro Pa¼ 27, 2010 19:54 :
Bob, czytajac to ciarki mi po plecach idą.. Od razu przypomniała mi się akcja z dojazdu na tegoroczny zlot, jak w tumanach kurzu zaliczałeś hamowanie na poboczu wyprzedzając tym samym hamującą formację Wtedy to był lajcik przy obecnym wyczynie... Cieszę się, że nic Ci się nie stało, a dla nas wszystkich niech to będzie kolejną nauczką.... Jeszcze więcej pokory i przewidywania!!!
Pozdrawiam! Bob - Sro Pa¼ 27, 2010 20:09 :
hahaha... znaczy siÄ™, nie byÅ‚o to hamowanie na poboczu, tylko w Å›rodku kolumny Ale szczerze mówiÄ…c, tamta sytuacja jakoÅ› we mnie nie wzbudziÅ‚a nic niepokojÄ…cego, tylko musiaÅ‚em mocniej przyhamować Borys - Czw Pa¼ 28, 2010 00:50 :
..ja też na najbliższej stacji tylko zmieniłem pampersa i dalej pojechałem już bez stresu