Forum Honda NTV

Ogólne - Dyskusja na temat odpowiedzialności za własne czyny.

emzet16 - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Bardzo proste-zachlapać tablicę błotem. Mandat za to-100PLN, jako że nie jest to celowe działanie. To lepiej niż z fotoradaru, bo jeszcze punkty się obskakuje
Killu - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Ja tam jeżdżę, tak, żeby mieć frajdę z jazdy. Jak mam ochotę, to odkręcam więcej, a jak nie mam ochoty na szybszą jazdę, to jeżdżę spokojnie. Nawet nie chciało by mi się pilnować tego, żeby brudzić czymś tablice. Głównie jeżdżę w okolicach 5tyś obrotów. Taka prędkość jest dla mnie optymalna i wydaje mi się, że rozsądna - oczywiście generalizuję.
emzet16 - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Znajomy który jeździ z zabłoconą tablicą, robi po Polsce 20000km rocznie Hondą Pan European, jego prędkość to ok.120km/h. Więc nawet jeśli go zgarną, to raczej takiemu starszemu uwierzą że niedawno wyjechał z polnej drogi i nie zauważył. Także jemu to się pewnie kalkuluje
pitervx - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Osobiście takich trików nie stosuje bo nie lubie mieć brudnego motoru, a błoto by tylko oszpecało tablice. Ale mandaty nie są tanie a nie zawsze da się jechać 50km/h :(

Pozatym policja czepia się i wyżywa właśnie na takich przepisowych motocyklistach, za tych drwiących z prawa na szlifierkach których nie potraią złapać.
Skorpionwr - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
I wtedy przestaną na nas mówić dawcy organów czy warzywa a co najważniejsze, Zaczną szanować jako równoprawnych użytkowników dróg.

Pewnie nasza trójka budziła by na drogach spore zdziwienie :shock: szczególnie tych d...ni na szlifierkach.

My z Szrotriderm to pewnie poświecimy przykładem tylko, jak się trochę obrobię i złapię odrobinkę czasu. :P

Pozdrawiam
vasiliy - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Piaskownica pomieszana z ciemnogrodem. Zachlapać błotem, posmarować olejem :x :x Gratulacje.
SzrotRider - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
A ja jestem legalistą i nadal będę czyścił tablicę i jeździł przepisowo. A gdy zdarzy mi się złamać przepisy ruchu drogowego to karnie poniosę konsekwencje. Wynika to z racji posiadanego wychowania, oraz zobowiązującego wykształcenia. Jestem zdania, że motocyklista powinien być kierowcą dającym wzór na drodze, jeżdżącym bezpiecznie i odpowiedzialnie.
Skorpionwr - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
A nie lepiej jeździć przepisowo :?: Wraca się do domu wcale nie wiele później, ale o wiele wiele bezpieczniej. Radary nowe wszystkie trzepią zdjęcia również i z tyłu. Dla nich jest ważna prędkość nie ma znaczenia czy zbliżania czy oddalania. :?:

Pozdrawiam
maurycy - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Jestem młody, mam 20 lat. Nie przepadam za ludźmi, którzy za wszelka cene chcą oszukać państwo, wystarczy jechać wg przepisów i uważać na radary(zdjęcie jest ważne tylko wtedy gdy widać na nim jeden pojazd), a nie jakieś dziwne pomysły z zakrywaniem tablic.



Wg mnie trzeba być "debilem" aby jeździć szybko, ufając zakrytej jednej cyfrze lub literce. Przyjdzie kiedyć album z 4 zdjęciami każde po 5-10 pkt i po prawku.

Wspomnę jeszcze że za nieczytelną tablice jesteś zoobowiązny wesprzeć policję 100zł.

I wcale nie musisz jechać szybko, taka zwykła rutynowa kontrola.

jesli policjant bedze chciał sie doczepić to nawet możesz wrócić pieszo do domu, a motocykl pojedzie na lawecie na parking, bo...... opony nie takie, możliwe że wydech za głośny.





Te dwa posty powyżej nie spełniają warunków regulaminu.

Pozdrawiam

Nie opłaca się szukiwać kogokolwiek
pitervx - Czw Sty 01, 1970 01:00
:
Dobry pomysł, a mój kumpel w długie trasy zrobił tak:

Posmarował pierwszą cyfrę olejem i po jeździe piaszczystą drogą ta cyferka ładnie się zakurzyła. Nie wiem jak to wyglądało by na zdjęciu, ale miśki już by nie odczytały podczas próby zatrzymania lub pościgu;) Yamaha XJR 1300
tomeczek151 - Pon Cze 08, 2009 22:32
: Temat postu: Dyskusja na temat odpowiedzialności za własne czyny.
Dyskusja która wywiązała się od uwagi Emzeta16 jak uniknąć kary za zdjęcia z fotoradaru.



Tomek
Fidel - Pon Cze 08, 2009 23:18
:
A moje stanowisko wygląda tak:

Sam nie jeżdżę jak idiota. W zatłoczonym mieście nie przekraczam 60 km/h a na trasie śmigam zazwyczaj jakieś 110km/h.

Oczywiście jak mam ochotę i warunki pozwalają to czasami i do 160 pocisnę, ale jednak rzadko. Z drugiej strony jechać motocyklem na trasie 90 km/h to trochę paranoja, ponieważ co chwila zdarza się wieśniak w śmierdzącym olejem polonezie, który postanawia wyprzedzać takiego motocyklistę i robi to na odcinku kilometra po czym zwalnia do 80 :/ Chociażby z tego względu nie da się jechać na 100% przepisowo. Lepiej jechać tak jak wszyscy 110 120.

Inną sprawą jest to, że ja sam jeśli tylko mogę to będę kombinował jak nie dać się sfotografować. Jestem nastawiony anty policyjnie bo już miałem parę spraw z policją i jak mieli pomóc to nigdy nie pomogli a jak mogli dojebać to zawsze dojebali.

Oczywiście jestem za karaniem bałwanów którzy w miastach cisną do oporu a na szosach popierdalają ponad 200 nie patrząc na nic, ale sam na pewno nie będę się stosował do debilizmów takich jak ustawianie ograniczenia 40km/h na dwupasmowej prostej wlotówce lub 30km/h w centrum miast.

Zobaczcie jak jeździmy my na co dzień i jak jeżdzą inni.

Założę się, że gdyby każdy kierowca jechał idealnie tak jak stanowią przepisy to w miastach korki byłyby 10 razy większe.
emzet16 - Pon Cze 08, 2009 23:58
:


I właśnie, normalne podejście do sprawy. Fidel, też ich kocham. Można powiedzieć, miłość żywota mego.
vasiliy - Wto Cze 09, 2009 01:21
:
Fidel zgadzam się z tym co napisałeś.

Sęk w tym, że jak widzę fotośmiecia to zwalniam na ten moment a później jadę swoje. Nie kombinuję żeby przechytrzyć pstrykawkę.

A drogówka mnie denerwuje ponieważ stoi w miejscach specjalnie zaadaptowanych do czesania kasy. Mówię tu o miejscówkach 500 m od znaku "teren zabudowany" gdzie stoi 2 domy na krzyż i spokojnie można jechać 80 - 90 km/h.
pitervx - Wto Cze 09, 2009 01:31
:
Ja robie tak dokładnie tak samo. Ale 3 tyg temu jak jechałem Ibizą do Lublina i zahamowałem przed fotoradarem to gość przywalił mi w dupe i klął mnie za to że zwolniłem. I weź tu bądź mądry :roll: :x
vasiliy - Wto Cze 09, 2009 01:51
:
No i co że klął? Jego wina, niech sobie pluje w brodę.
pitervx - Wto Cze 09, 2009 02:05
:
Jak powiedziałem że zadzwonie na policje to odrazu zszedł na ziemie bo tak to wmawiał mi że to moja wina. Napisaliśmy oświadcznie i poszło na ubezpieczenie. A Izke już w środe odbieram od lakiernika:-)
Killu - Wto Cze 09, 2009 02:43
:
Angole radzą sobie z fotoradarami w taki sposób, że zakładają na takowy oponę, zalewają benzyną i podpalają... Kumpel opowiadał mi, że spotkał się z tym, że radary były pomalowane sprayami w żarówiaste paski żółte/pomarańczowe. W sumie, to wkurza mnie czajenie się po krzakach z suszarką, albo radary... Przecież w jeździe nie wiele to zmienia! Zwalnia się na 100m i po minięciu radaru dalej robisz swoje! Moim zdaniem skuteczniejsze i bardziej przyjazne było by ustawianie mierników prędkości zaraz pod znakiem Uwaga - miejsce szczególnie uczęszczane przez dzieci. U mnie w okolicy jest takie urządzenie, a jako iż sporo jeżdżę na stopa mogę powiedzieć, że to rozwiązanie jest skuteczne! Nawet ludzie, którzy jeżdżą tamtędy kilka razy dziennie odruchowo zwalniają!
Fidel - Wto Cze 09, 2009 17:23
:
Mnie też właśnie wkurza policja jak się ustawia tak żeby trzepać na kasę. Oni powinni zwiększać bezpieczeństwo czyli według mnie ustawić wielki znak KONTROLA PRęDKO?CI a sami stanąć lub ustawić fotoradar 400m dalej. Wtedy ludzie by zwalniali i byłoby bezpieczniej (kto by nie zwolnił - trudno ale był ostrzeżony). A co to za poprawa bezpieczeństwa jak fotoradar jest w krzakach schowany, mało kto go widzi i każdy tak czy siak popierdala a potem dostaje prezent pocztą??? Przecież policja ma poprawiać bezpieczeństwo, a nie reperować budżet państwa.

U mnie w okolicy jest lepsze rozwiązanie w postaci inteligentnej sygnalizacji świetlnej przy przejściu przy szkole. Z racji tego, że szkoła ta stoi w terenie zabudowanym przy ruchliwej drodze, to jeśli ktoś nie zwolni do 50 km/h to natychmiast zapala się czerwone światło i trzeba się zatrzymać dosłownie na 15 sekund. Z tego względu bardziej opłaca się jechać koło szkoły 50 i przejechać niż np 80 i się zatrzymywać. Takie coś popieram jak najbardziej.
joy - Wto Cze 09, 2009 18:24
:
Panowie, może troszkę pokory i samokrytyki?!

Policja robi swoją robotę i chwała jej za to! Fotoradary przeważnie stoją w newralgicznych punktach, i jeśli kierowcy zwalniają tylko na moment, to i tak spełniają swoją funkcję. Jeśli ktoś jeździ przepisowo, to ani policja ani fotoradary nie są problemem. Na swoim przykładzie mogę udowodnić, że mandaty za przekraczanie prędkości są bardzo skuteczne - w przeszłości dwukrotnie musiałem zdawać egzaminy na prawko właśnie za punkty, a od kilku lat jeżdżę już spokojniej, i to wcale nie dlatego, że się zestarzałem...

Niestety, na naszych drogach jest zatrzęsienie idiotów - tak na dwóch jak i na czterech kółkach - i jeżeli wszelkie inne środki zawodzą, to pozostają mandaty - dotkliwe, ale skuteczne.

W ostatnie wakacje byłem motocyklem w Skandynawii - tam nikt się nie wychyla z prędkością, wszyscy jadą równiutko, grzecznie, bezpiecznie i sprawnie. I wcale nie jest nudno na drogach!

Mimo dwukrotnego przekroczenia dozwolonej liczby punktów karnych i mnóstwa mandatów - myślę dobrze o policji, niech robią swoją robotę!
Killu - Sro Cze 10, 2009 02:46
:
Ok! Jasne! Niech robią swoje... Nikt nie mówi, że mają odpuszczać... Ale niech zamiast czaić się po krzakach z suszarką staną sobie koło szkoły tak, żeby oznakowany radiowóz był dobrze widoczny! Wówczas nawet najwybitniejsi "miszczowie prostej" zwalniali by... To co dzieje się teraz uderza jedynie w portfele ludzi, którzy i tak mają już sporo problemów z pieniędzmi nie mówiąc o mandatach! Ci którzy mają kasę mogą zapieprzać ile wlezie, bo stać ich na zapłacenie mandatu, łapówkę, czy znalezienie kogoś, kto sprzeda im swoje punkty karne! Rozwiązanie, jakie opisał Fidel jest moim zdaniem jednym z najlepszych pomysłów. Bo radary wcale nie są ustawiane w miejscach najbardziej niebezpiecznych!!! Radary są ustawiane na drogach najczęściej uczęszczanych, gdzie niemal pewnym jest, że "klisza" w ciągu kilku godzin będzie pełna... A przecież ludzie po autostradach nie chodzą. Czasami lepiej jest jechać 120 razem z wszystkimi, niż jechać 90 i stwarzać masę zagrożeń spowodowanych tym, że non stop ktoś cię wyprzedza... I oczywiście jeden robi to konkretnie, szybko i sprawnie, ale ktoś inny jest kompletnym laikiem i chce się popisać "furą starych przed ziomkami".



W sumie przykłady można mnożyć a i tak każdy powinno się rozpatrywać indywidualnie.
Skorpionwr - Czw Cze 11, 2009 01:03
:
Ja pisząc przepisowo nie miałem na myśli ślepego przestrzegania ograniczeń ( chociaż są kraje w których płaci się za przekroczenie prędkości nawet o jeden km ,piszę słownie żeby Ktoś nie pomyślał, że zapomniałem o zerze Norwegia) Zgadzam się również i z tym, że trafiają się durnowaci policjanci co jest chyba nie tylko domeną tej formacji. Mam kontakty z policją i sami twierdzą "przynajmniej ta normalna część policji" ustawiamy fotografa na przewalenie 20 i więcej. J od dawna tak jeździłem i jeżdżę w tym przedziale. Temat rzeka a jednocześnie bicie piany bo niektórych to chyba nic nie przekona do liczenia się z innymi użytkownikami dróg.

Pozdrawiam
Killu - Czw Cze 11, 2009 01:29
:
Na mnie bardzo często kierowcy trąbią jak rozgrzewam opony przed zakrętami - robię troszeczkę głębsze slalomy, żeby guma na krawędziach była chociaż trochę lepiej rozgrzana... No i tylko na drogach, które znam - mam pewien dystans do nieznanych dróg :/ Na polskich asfaltach, to chyba nic nienaturalnego...
mateo - Wto Cze 16, 2009 23:25
:
Odnośnie przepisowej jazdy na moto, ostatnio tj. w Boże Ciało wybraliśmy się ze znajomymi (grupka 5 moto) na długi weekend nad Solinę, prowadzący i zamykający grupę ubrani byli w kamizelki odblaskowe, mimo tego że wszyscy jesteśmy młodzi (najstarsza osoba w grupie 24lata) nikt nie protestował, że to jakiś obciach czy coś podobnego, wspominam o tym, ponieważ nie raz spotkałem się z takimi opiniami, ale osobiście takie stwierdzenia mam głęboko w poważaniu, bo dla mnie bezpieczna jazda to nie obciach...na trasie trzymaliśmy między 90 a 120, była to bezpieczna i ekonomiczna jazda, nie raz oczywiście, naszą kolumnę wyprzedziła jakaś puszka, my jednak konsekwentnie i wbrew stereotypom (motocykliści zawsze zapier...) nawijaliśmy kolejne km... na trasie Rzeszów-Sanok wyprzedziło nas dwóch kolesi na szlifierkach, bynajmniej nie z prędkością 120, ponieważ bardzo szybko zniknęli z pola widzenia, zacząłem się wtedy zastanawiać czy my nie stoimy w miejscu, dla pewności spojrzałem na licznik wskazywał 110 :wink: pomyślałem, cóż już taki urok szlifierek (duża moc, opływowe plastiki, więc chłopaki sobie poginają utwierdzając obywateli w słuszności wiosennego hasła policji) ujechaliśmy nie dalej jak 30km, w pewnym miasteczku z racji tego, że w tym dniu organizowane są kościelne procesje policja i straż miejska zmieniła organizację ruchu i kierowała nas wytyczonymi objazdami, więc jedziemy spokojnie, patrze w lewe lusterko a za nami dwóch wyżej wspomnianych na szlifierkach, coś dziwnego nie wyprzedzają nas tylko elegancko włączają się w naszą kolumnę jak gdyby całą trasę jechali z nami, zastanowiło mnie to, ale doszedłem do wniosku, że chcą się integrować z motocyklową bracią :wink: więc dalej spokojnie toczymy się przez wyznaczone dróżki, wyjeżdżamy już na prostą, ale zatrzymują nas mundurowi i każą czekać...hmmm pewnie kontrola całej grupy, czekamy tak jakieś 2min podjeżdża cywilna vectra wysiada dwóch typów, patrzą po rejestracjach...pan i pan proszę zgasić silniki i na bok, a wy...wy sobie jedźcie...i właśnie z tą historią skojarzyło mi się pewne powiedzenie: "jedziesz wolniej, zajedziesz dalej"